sobota, 1 listopada 2008

Czas poszukać rękawiczek


GORĄCA CZEKOLADA O SMAKU POMARAŃCZY

Gorąca czekolada jest dobra na smutki i refleksje czasem... Na 1 listopad, na 2 listopad... Moje przekornie ulubione święta ze wszystkich. Bo jest smutno, bo się wspomina, marznie i chce wracać do ciepłego domu.

Więc niech pachnie czekoladą i pomarańczami. Niech dłonie grzeją filiżanki. Niech nawet będzie smutno. Czasem musi.




Chłodno i deszczowo. Czas poszukać rękawiczek. Albo... rozgrzać dłonie trzymając filiżankę (dużą koniecznie) z gorącą czekoladą. A jeszcze gdy pachnie i smakuje pomarańczami...

Czas zapomnieć o chłodnej jesieni. Bo gdy zaczyna pachnieć skórką pomarańczy to dobry znak. Znak, że można już zacząć czekać na Święta...







SKŁADNIKI:


pół litra mleka

100 g gorzkiej czekolady 70 % (np. Lindta)

1 pomarańcza

3 łyżki cukru


Pomarańczę obieramy nożykiem do warzyw, tak aby powstały cienkie paski skórki. Powoli podgrzewamy mleko, a gdy już będzie bardzo ciepłe wrzucamy paski skórki pomarańczowej, cukier, gotujemy jeszcze przez chwilę mieszając i zestawiamy z ognia na 10 minut. W między czasie łamiemy czekoladę na mniejsze kawałki. Wyjmujemy skórkę pomarańczy z mleka, które następnie wraca na palnik i znów powoli podgrzewamy, dodajemy połamaną czekoladę i mieszamy aż dokładnie się rozpuści.




Nawet kolory do siebie pasują. Brąz czekolady i radosny pomarańczowy. I tak myślę sobie, że czekolada i mięta może, następnym razem?

To lepiej nie szukam tych rękawiczek...



11 komentarzy:

Tilianara pisze...

Hmmmm ... mniam. Moje rękawiczki już wylądowały na dnie szafy, a zaraz idę zrobić sobie kubek gorącej czekolady :) ale może tym razem z chilli :)

damqelle pisze...

od razu zrobiło mi się ciepło. Mało brakuje aby jeszcze twoje zdjęcia pachniały czekoladą tak wyśmienicie oddają smak...
a że mam ciut zboczenie na punkcie czekolady - to się uśliniłam

aga-aa pisze...

o tak te zdjęcia wywołują ślinotok

kate pisze...

Nice fotos :)
Sorry my english is very limited but chocolate is international ;-)

Ania pisze...

Jestem w trakcie aktualizacji linków i pozwaliłam sobie dodać do nich Twą stronę,bo zagladam tu dosyć często i zawsze z ciekawością wypatruję kolejnego posta.

Nad zdjęciami zachwycałam się już na forum :))

POzdrawiam!

Anonimowy pisze...

szkoda tylko ze czasem jest az tak bardzo smutno, ze nawet slodkosc czekolady nie potrafi tego zmienic.. Szukalam pomyslu na ciekawa goraca czekolade i musze przyznac ze pomysl wysmienity, moze kiedys skorzystam i skusze sie na pomaranczowa rozkosz :)

Nina pisze...

ile mniej więcej filiżanek czekolady z tego wychodzi? (dla ilu osób)

lisiczka_bez_kitki pisze...

Ile filiżanek... No cóż, to zależy od ich wielkości i ... łakomstwa. W przepisie jest pół litra mleka i tyle mniej więcej wychodzi czekolady. Moje filiżanki były dosyć duże więc wystarczyło na dwie, ale również można podawać w filiżankach do espresso, wyjdzie o wiele więcej porcji... Tak naprawdę niektórym to wystarcza, bo ta czekolada jest dosyć sycąca.

Agnieszka pisze...

Lisiczko, nie pozostaje mi nic innego tylko pobiec do kuchni i przygotować Twoją czekoladę. Wspaniałe jest zdjęcie zziębniętych dłoni w swetrze z filiżanką czekolady. Nadaje się do dobrej kulinarnej gazety. Pozdrowienia.

lisiczka_bez_kitki pisze...

Dziękuję Agnieszko :) Pozdrawiam

buruuberii pisze...

ach te zmarzniete dlonie owiniete sweterkiem! Twe smakowe dodatki mnie zachwycaja, jak wanilia w kawie, tak i pomarancza w czekoladzie... A zdjecia sama wiesz, nie moge sie oderwac!

Sciskam :-)