piątek, 3 października 2008

Z tęsknoty do ruskich


TARTA RUSKA

Tu gdzie jestem nie mam warunków do robienia pierogów. Przede wszystkim nie mam mojej ukochanej ręcznej maszynki do rolowania makaronowego ciasta, dzięki której jest cieniutkie bez konieczności siłowania się z wałkiem. A jeśli chodzi o ciasta to ja się bardzo szybko zrażam i niecierpliwię, że teraz chyba bym się nie odważyła na zrobienie pierogowej uczty bez takiej pomocy...

Z tęsknoty do ruskich zrobiłam tartę z dokładnie takim samym nadzieniem jakie obowiązuje do pierogów. Muszę przyznać, że kiedy podzieliłam się z mężem moim kulinarnym pomysłem na ziemniaczany tydzień to powiedział, że ruskie są tylko pierogi i koniec. Oj nie koniec, dopiero początek, bo tarta okazała się pyszną alternatywą. W sam raz na tęsknotę za ruskimi...




S K Ł A D N I K I :



CIASTO:

180 g mąki

90 g zimnego masła

1 żółtko

2 łyżki zimnej wody



FARSZ:


600 g ziemniaków

250 g twarogu

2 cebule

odrobina oliwy z oliwek

sól, pieprz


Do wyrobienia ciasta użyłam robota kuchennego. Wsypać mąkę, pokrojone w kostkę masło i uruchomić robota na kilka sekund. Dodać żółtko i miksować przez kolejne kilka sekund. Wlać po jednej łyżce wody, ciągle miksując. Wszystko powinno na tym etapie przybrać kształt wyrobionego ciasta, jeśli byłoby za suche dodać jeszcze 1 łyżkę wody. Wyjąć, uformować kulę, zawinąć w folię do żywności i włożyć do lodówki na 30 minut.

Formę o średnicy 23 cm smarujemy cieniutką warstwą masła. Wyjmujemy z lodówki ciasto, rwiemy na kawałki i wylepiamy nimi formę. Nakłuwamy ciasto widelcem wzdłuż całej formy i wkładamy do lodówki na kolejne 10 minut.

Po tym czasie pieczemy ciasto (wierzch ciasta powinien być luźno przykryty papierem albo folią aluminiową, aby się nie spiekło zbyt mocno) w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 20 minut.

Cebulę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy na oliwie. Powinna być miękka i lekko zarumieniona. Ziemniaki obieramy, gotujemy do miękkości, przeciskamy przez praskę lub sitko, mieszamy z rozdrobnionym twarogiem i podsmażoną cebulą, doprawiamy solą i pieprzem. Smarujemy ciasto tak przygotowanym nadzieniem i zapiekamy przez około 15 minut w temperaturze 180 stopni.

Można położyć na wierzch odrobinę sera żółtego lub posypać parmezanem... jest to jednak wersja nieco daleka od... ruskiej opcji pierogowej.




A kto nie znosi kompromisów i alternatyw... no cóż... W każdym razie tarta godna uwagi.



10 komentarzy:

ewena pisze...

Fajna ta tarta! Ja może specjalnie za ruskimi nie tęsknię, ale taką "ruską" tartę chętnie bym zjadła:))

lisiczka_bez_kitki pisze...

Uff! A już myślałam, że mi się bęcki dostaną za mielenie pierogów na tartę...

Olga Smile pisze...

Witaj Lisiczko!
Ale REWELACYJNY pomysł!!! Uwielbiam ruskie pierogi, mogę się tylko nimi żywić. Oczywiście takimi "własnymi" a nie sklepowymi, których do ust wziąć się nie da. Ale lepić nie zawsze mi się chce a tartę to oczywiście chętnie zrobię. Super, super i jeszcze raz super!
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile

margot pisze...

super pomysł
Ja uwielbiam ,,ruskie " jako pierogi
oraz czasami takim farszem nadziewam naleśniki czyli też niezbyt klasycznie ,ale jest smacznie
Teraz chętnie zrobię ,,ruską" tartę

Tatter pisze...

lisiczko..."ruska" tarta to swietna opcja dla zapracowanych...wystarczy zagniesc ciasto, a farsz "sam sie zrobi".
Takim "ruskim" nadzieniem mozna wypelnic nie tylko tarte czy pierogi, ale rowniez kruche/francuskie ciasto i upiec w formie malej "pie" lub "pasty"...na spotkania z przyjaciolmi jak znalazl ;D

Małgosia.dz pisze...

Wygląda super, chociaż ja, uczciwie powiem... najpierw wydłubałabym twaróg... ;-) Za klasycznym ruskim nadzieniem nie przepadam, ale już wersję bez twarogu jem do upadłego (oczywiście w pierogach). ;-) I już tak sobie kombinuję Lisiczko, żeby Twój pomysł na ruską tartę - przerobić na identyczną, tylko oczywiście z tym moim ziemniaczanym nadzieniem. :)

leloop pisze...

super pomysl :)))
co dwie glowy to nie jedna ;) ilez to razy marzyly mi sie na tej francuskiej ziemi ruskie, tylez samo jak sobie pomyslalam, ze trzeba bedzie walkowac i lepic ... :}
nie mowiac juz o tym, ze w tym kraju sera nie znaja poczciwego twarogu :( a tarta zniesie nawet odwodniony ser homogenizowany, w pierogach by nie przeszlo ;)
dzieki, klaniam sie

Anonimowy pisze...

Jaki ciekawy pomysl!
Ja tez tesknie za pierogami, szczegolnie odkad nie mieszkam w Polsce:-( Wykorzystam na pewno ten przepis!
Zdjecia robisz obledne:-)
Elwira

Karolina pisze...

Lisiczko! Z radością odnalazłam kolejny sposób na wykorzystanie farszu z ruskich. Ja od kilku tygodni robię rodzinie kotlety z farszu. Niewielkie kotleciki obtaczam w bułce tartej i rzucam na rozgrzaną oliwę. Są bardzo delikatne, więc delikatnie trzeba je przewracać. Doskonałe z żurawiną, sosem grzybowym, pieczeniowym ... ze wszystkim!

Olciaky pisze...

U mnie piergi wczoraj były-ruskie rzecz jasna.
A teraz jeszcze to ujrzałam,och.. serowo będzie niedługo coś czuję!:D